Napisy pomagają uczyć języka

DZIENNIK POLSKA EUROPA ŚWIAT

poniedziałek 28 lipca 2008 00:07


Napisy pod filmami


pomagają uczyć się języka




Jednym z powodów, dla których Polacy tak słabo mówią po angielsku,

jest to, że w telewizji oryginalna wymowa zastępowana jest lektorem.

Widzowie nie mają szansy oswojenia się z obcym językiem –

przekonuje DZIENNIK.

Według gazety metodycy zapewniają, że zastąpienie lektora

tłumaczącego anglojęzyczne filmy w telewizji napisami w dole

ekranu to nieoceniona pomoc w nauce języka angielskiego.

Wymieniają konkretne korzyści: dzieci dzięki biernej nauce poznają

angielski tak naturalnie jak język ojczysty, a dorośli nie tracą zdobytych

już umiejętności i uczą się nowych zwrotów.

Amerykański lingwista z Uniwersytetu Południowej Kalifornii

Stephen Krashen, który badał proces biernej nauki języka obcego,

w efekcie swojej pracy stworzył definicję nabycia języka – w

przeciwieństwie do świadomej nauki nabycie to często bezwysiłkowe

przyswajanie konkretnych wyrażeń, zwrotów i odpowiedzi.

I właśnie w nabywaniu języka, zdaniem Krashena, niezastąpioną

rolę pełni telewizja, a konkretnie filmy nadawane w wersji

oryginalnej, niezagłuszane przez lektora.


W polskiej telewizji napisy pojawiają się sporadycznie,

powszechny sposób tłumaczenia filmów, zarówno w publicznych,

jak i prywatnych kanałach, to lektor czytający dialogi.

Tymczasem specjaliści, z którymi rozmawia DZIENNIK,

są przekonani, że właśnie ten nieszczęśliwy sposób to jeden

z powodów, dla których Polacy tak słabo mówią po angielsku.

Metoda passive learning, według nich,

jest jednym z kluczowych elementów, które mogłyby mieć wpływ

na podniesienie znajomości angielskiego wśród Polaków.


„Przeciętny Polak spędza przed telewizorem kilka godzin dziennie,

przynajmniej połowa tego czasu mija mu na oglądaniu

anglojęzycznych filmów. Gdyby nie zagłuszał ich lektor, to mogłoby

dać rocznie kilkaset godzin biernej nauki angielskiego”

– mówi DZIENNIKOWI anglista Emil Grolec.

Według metodyków kilkaset godzin biernej nauki to ogromny

kapitał do wykorzystania.


Amerykańska metodyk nauki języków obcych Renae Swain Curtis

bierną naukę poprzez oglądanie telewizji porównuje do metody

zwanej total immersion, czyli całkowitego zanurzenia się w języku.

„Stan ten osiąga się podczas dłuższego pobytu w kraju, gdzie

obowiązuje język, którego chcemy się nauczyć, albo pracując z ludźmi

posługującymi się tylko tym językiem” – mówi DZIENNIKOWI.

” Telewizja może spełnić podobną rolę. Słuchanie angielskiego

w telewizji przez kilka godzin dziennie działa tak,

jakbyśmy pomieszkiwali za granicą”.


Dzięki metodzie passive learning osoba średnio znająca język,

opanowuje – zupełnie nieświadomie – setki słów i utartych zwrotów,

pochłania kulturę języka angielskiego, zwiększa wielokrotnie

zdolność rozumienia ze słuchu.

„Język przecież w znacznym stopniu opanowujemy ze słuchu”

– mówi lingwista z Uniwersytetu Warszawskiego

Włodzimierz Gruszczyński.

„Oglądając filmy w wersji oryginalnej, mamy do czynienia

z naturalnym kontekstem idiomów oraz z tłumaczeniami całych zdań,

co pozwala szybciej nauczyć się ich znaczenia. Ucząc się w ten sposób,

nie trzeba wkuwać na pamięć. Ja sam właśnie tak

uczyłem się języków” – dodaje.


Gruszczyński potwierdza tę teorię, podając konkretne przykłady.

„Mieszkałem kilka lat w Szwecji, gdzie wszystkie programy obcojęzyczne,

czyli głównie angielskojęzyczne, nadawane są z napisami,

nawet bajki dla dzieci. Dzięki temu już pięciolatki potrafią powiedzieć,

jak się nazywają, gdzie mieszkają, co lubią robić.

I co ważne, mówią bardzo swobodnie. To więcej, niż potrafi

większość polskich 12-latków po 2 latach nauki angielskiego w szkole” – mówi.